Testy

Góry, arktyczna pogoda i aparat. Sprawdziłem w terenie rękawice fotograficzne Vallerret Tinden

Karol Nienartowicz / 08.02.2022

Rękawice fotograficzne Vallerret Tinden zabrałem na kilka wielogodzinnych styczniowych plenerów w Tatrach, Gorcach i Pieninach. Temperatura podczas większości z nich była bardzo niska (plus lodowaty wiatr), więc mogłem zobaczyć, czy rzeczywiście są dobrze dostosowane do potrzeb fotografów.

Vallerret Tinden to profesjonalne pięcioplaczaste rękawice zaprojektowane z myślą o spełnianiu potrzeb fotografów krajobrazu. Mają być maksymalnie dopasowane do wszelkich trudności, z którymi mogą się spotkać zimą w terenie. Rękawiczki otrzymałem w styczniu 2022 roku wprost ze Szwecji, od firmy Focus Nordic, dystrybutora produktów tej marki w Polsce. Pełną ofertę produktów Vallerret znajdziecie w sklepie Fotoforma.pl, który polecam!

Vallerret Tinden

Sprawdź cenę
Fotoforma

Testowane rękawice Vallerret Tinden zastąpiły mi mojego dotychczasowe, zwykłe, grube rękawice turystyczne. I chociaż były one bardzo ciepłe, to nie zostały jednak stworzone do obsługi aparatu, przez co niezbyt dobrze da się w nich operować sprzętem. Aby wykonać jakąś precyzyjną operację, taką jak wymiana filtra, zmiana baterii, wyjęcie karty, należało zdjąć całe rękawiczki. Zimą, podczas silnego wiatru, mrozu i ogólnego wychłodzenia organizmu to nie tylko bardzo nieprzyjemne, ale również groźne dla zdrowia.

W zamyśle, rękawice jak Vallerret Tinden, mają ten problem wyeliminować. Rękawice fotograficzne to pewnego rodzaju unikalny produkt dedykowany specjalnie dla wąskiej grupy użytkowników, dlatego byłem bardzo ciekawy, jak sprawują się w praktyce.

ZOBACZ TAKŻE: Karol Nienartowicz: „Zdjęcia inspirują mnie do tego, aby odwiedzić miejsca” [Fotoforma Masterclass]

Wybór odpowiedniego modelu to podstawa

Oferta firmy Vallerret jest całkiem spora, a szwedzki producent oferuje rękawiczki fotograficzne na wiele różnych okazji. Wybierając rękawiczki dla siebie, kierowałem się przede wszystkim właściwościami termicznymi (rękawiczki miały być bardzo ciepłe), oraz względami praktycznymi (możliwość obsługi aparatu bez ich zdejmowania). Zależało mi na rękawicach z palcami, dość dużych, ale jednocześnie takich, które zmieszczą się w kieszeni kurtki. Z pomocą przyszła specyfikacja na oficjalnej stronie producenta.

Dzięki czytelnemu systemowi oznaczenia właściwości termicznych płatkami śniegu (od *LIGHT WINTER do *****ARCTIC WINTER) można łatwo zdecydować o wyborze odpowiednich rękawic dla pory roku, miejsca i warunków, w których zamierzamy pracować. Ja zdecydowałem się na Vallerret Tinden dedykowane na głęboką zimę. To drugi, najcieplejszy model rękawic po łapawicach Alta Overmitt z przeznaczeniem na zimę arktyczną.

Warto dokładnie wybrać swój rozmiar 

Rękawice Vallerret to produkt, który dostępny jest w niewielkiej ilości stacjonarnych punktów, toteż większość użytkowników kupuje go zdalnie. W wyborze właściwego rozmiaru pomaga tabelka zamieszczona na stronie producenta. Podane są tam dokładne wymiary, które musimy zmierzyć. Warto zwrócić uwagę, że rozmiarówka jest typowo „skandynawska”, więc przy dłoni na granicy rozmiarów, lepiej brać mniejsze. Mnie wychodził rozmiar L na długości (mam długie palce), ale rozmiar M na szerokości. Rozmiar L, na który ostatecznie się zdecydowałem, okazał zbyt duży. Dobrze wziąć to pod uwagę przy zakupie, aby uniknąć zwrotów czy wymiany.

Specyfikacja i budowa rękawic

Aby w pełni docenić możliwości rękawiczek Tinden, warto zwrócić uwagę na to jak są skonstruowane i jakie zawierają funkcjonalności. A jest tego naprawdę sporo.

  • Nakładki na palce Flip-Tech z magnesami: zapewniają szybki i precyzyjny dostęp do przycisków, a magnesy utrzymują klapki w pozycji otwarcia.
  • Materiały najwyższej jakości: 100% wełna Merino, izolacja wkładem Primaloft (260/170), kozia skóra DWR i wodoodporny poliester twill. 
  • Antypoślizgowy uchwyt: super przyczepny odcisk dłoni zapewnia doskonały chwyt aparatu.
  • Ściereczka do soczewek True Suede: do awaryjnego czyszczenia.
  • Kieszeń ze wbudowanym kluczem do statywu: można jej użyć do awaryjnego przechowywania drobiazgów, np. zapasowej karty SD, ściereczki z mikrofibry lub ogrzewacza do rąk. Kieszeń wyposażona jest w klucz do statywu (dla modeli wymagających dokręcania monetą).
  • Zakrzywiona konstrukcja rękawic: zapewnia naturalne dopasowanie i doskonałe wyczucie aparatu.
  • Mankiet pod kurtkę z paskiem na nadgarstek: utrzymuje nadgarstki w cieple, a jednocześnie wygląda schludnie.
  • Klips karabinowy: pozwala przechowywać rękawice razem i przyczepiać w dowolnym miejscu.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Vallerret Tinden to produkt premium

Rękawice są doskonale wykończone, a użyte materiały: skóra, wełna merynosowa i wodoodporny poliester powinny zapewnić należytą trwałość. To pewnie będzie można właściwie ocenić dopiero po minimum dwóch sezonach użytkowania, ale wygląda obiecująco.

Od strony zewnętrznej Vallerret Tinden pokrywa materiał i skóra, dzięki czemu wyglądają bardzo elegancko. Strona wewnętrzna częściowo wykonana jest ze skóry, zaś w części, gdzie są palce, znajduje się gumowana powłoka mająca zapewnić doskonały chwyt aparatu. I tu pojawia się mój bodaj jedyny zarzut dotyczący wyglądu rękawic.

O ile do chwytu nie można mieć zarzutu, tak do strony wizualnej jak najbardziej. Gumowanie naniesiono w formie graficznego przedstawienia aparatu fotografującego górski pejzaż. Pomysł osobliwy i może nawet byłby ciekawy, gdyby nie fakt, że wygląda to trochę, jakby rękawiczki już od nowości były stare i odrapane. Obrazek przywodzi abstrakcyjny wzór ze skruszałej na zgięciach palców gumy, a nie zdobiący obraz. Pokazywałem ten fragment kilku osobom i każdy miał podobne skojarzenia – na pierwszy rzut oka wydawało się, że rękawiczki są stare, a dawna powłoka się wykruszyła. Według mnie warto zastanowić się nad edycją tego wzoru na przyszłość.

Rękawiczki Vallerret Tinden w praktyce

Przetestowałem rękawiczki podczas kilku wielogodzinnych styczniowych plenerów w górach: Tatrach, Gorcach i Pieninach. Temperatura podczas większości z nich była bardzo niska (plus lodowaty wiatr), więc pozwoliło mi to sprawdzić jak rękawiczki Vallerret Tinden sprawują się w praktyce. 

Nakładki na palce Flip-Tech

Zdejmowane nakładki, które pozwalają wysunąć palce do operowania przy aparacie to flagowy gadżet wszystkich modeli rękawiczek Vallerret. I rzeczywiście sprawdzają się one świetnie. Ściąga się je i zakłada bardzo łatwo, a po przypięciu na magnes trzymają swoją pozycję. Ponadto praktycznie nie ściągają się przypadkowo i nie ciągnie przez nie zimno, bo materiał zachodzi z dużą zakładką. Rzeczywiście byłem w stanie precyzyjnie operować sprzętem bez ściągania rękawiczek – nie ma tu żadnej ściemy.

Nakładki na palce Flip-Tech

Antypoślizgowy uchwyt

Uchwyt antypoślizgowy sprawdza się praktyce. W rękawiczkach na dłoniach mogłem pewnie trzymać aparat. Nie miałem żadnego problemu z wypadającym aparatem lub niepewnym chwytem. Miękka guma może nie wygląda dobrze, ale trzyma solidnie.

Mankiety

Budowa rękawiczek wymusiła na mnie zmianę pewnych przyzwyczajeń – obecnie muszę pamiętać o konieczności wsuwania długiego mankietu rękawiczek pod kurtkę. Gdy tego nie zrobię, zsuwają się z rąk. Nie jest to łatwe zadanie na mrozie – według mnie mankiet mógłby być jednak krótszy. Wsuwanie rękawiczek pod ściągacz w rękawie kurtki dodatkowo utrudnia zapinka na rzepy, która odpina się za każdym razem, gdy próbuję schować mankiet. To chyba największy problem, jaki miałem z rękawiczkami – było to rzeczywiście uciążliwe, szczególnie na początku. Rozumiem ideę tak długiego mankietu, który ma wyeliminować wychładzanie nadgarstków (rzeczywiście to robi), ale chowanie ich pod kurtkę wymaga odrobiny wprawy i nieściągania rękawiczek w trakcie pleneru.

Brak sznureczków – pętli na nadgarstki

Producent przewidział karabinek, aby spiąć rękawiczki, a nie pomyślał o dodaniu pętli, aby zaczepić rękawiczki o nadgarstki w sytuacji, gdy z jakiegoś powodu chcemy je zdjąć. Według mnie to dobre rozwiązanie, aby przypadkiem nie upuścić rękawiczki w trudnym terenie. Warto pomyśleć o takim dodatku.

Kieszonki z gadżetami

Nie miałem okazji skorzystać podczas kilku plenerów z awaryjnej ściereczki (mam zawsze pod ręką swoje), ani z klucza do śrub. Klucz nie przyda mi się chyba nigdy, bo Manfrotto dodaje do swoich płytek śruby z motylkiem, więc dokręcanie nie wymaga dodatkowych sprzętów. Dobrze jednak, że takie dodatki są, bo wielu z nich skorzysta.

Właściwości termiczne

Dochodzimy do najważniejszego tematu w tej recenzji, czyli odpowiedzi na pytanie, jak ciepłe w rzeczywistości są rękawiczki. Generalnie dłonie wychładzają mi się dość szybko, ale wydaje mi się, że mieszczę się w średniej normie. Testowałem rękawiczki podczas kilkugodzinnego nocnego pleneru w Tatrach oraz kilku mniejszych plenerów w Gorcach, Beskidach i Pieninach. Temperatura na Małym Kościelcu w Tatrach wynosiła między -15 a -20 stopni (odczuwalna jeszcze niższa przez podmuchy wiatru), a na szczycie spędziłem 7 godzin, w stosunkowo małym ruchu. Temperatury podczas pozostałych plenerów były wyższe: między -5 a -10 stopni. Wyjątkiem był jeden z plenerów na wieży widokowej na Gorcu, gdzie temperatura wynosiła około -15 stopni i wiał bardzo silny wiatr.

Podczas tych cieplejszych plenerów rękawiczki sprawdzały się bardzo dobrze i nie było mi zimno w dłonie nawet podczas 2-3-godzinnego postoju z aparatem. Również podczas wędrówki (czyli nie w czasie postoju) w temperaturach do -20 stopni w rękawiczkach było przyjemnie, a palce nie zmarzły.

Podczas sesji w jednym miejscu na Małym Kościelcu oraz Gorcu niestety było mi już w ręce zimno. Rękawiczki są zbyt cienkie na tak duże mrozy (często połączone z wiatrem, gdzie odczuwalna temperatura jest dużo niższa) – uważam, że do pracy w takich warunkach powinny mieć więcej wypełnienia. Byłem przekonany, że oznaczenie DEEP WINTER oznacza rzeczywiście komfort w plenerach do -20 stopni – w końcu zimą to wcale nie tak rzadko spotykana temperatura – zwłaszcza dla fotografa, który pracuje głównie rano i wieczorami. Refleksja, jaka mnie nachodzi, jest taka, że w góry trzeba by użyć łapawic Alta Overmitt dedykowanych na zimę arktyczną. Tak więc wychodzi, że mamy w tych naszych górach swoją polską Arktykę 🙂

Rękawice fotograficzne Vallerret Tinden — czy warto?

Rękawice Vallerret Tinden to solidnie wykonane rękawiczki, które całkiem dobrze spełniają swoje funkcje. Ich użycie wymaga co prawda nabrania nowych przyzwyczajeń — dla mnie przede wszystkim wsuwania mankietów pod kurtkę oraz pilnowania rękawiczek przed zgubieniem po zdjęciu. Po 3-4 plenerach przyzwyczaiłem się do nich, więc to, co na początku wydawało się kłopotliwe, później przestało sprawiać dyskomfort.

Warto zwrócić uwagę przy wyborze rozmiaru (kupując przez internet), aby nie wybrać zbyt dużego modelu. Osoby na granicy rozmiarów powinny zdecydować się na mniejszy. Nakładki na palce Flip-Tech z magnesami działają bardzo dobrze, a magnesy trzymają, jak trzeba.

Vallerret Tinden

Sprawdź cenę
Fotoforma

Plusy

  • Nakładki na palce Flip-Tech;
  • Magnesy trzymające nakładki w otwartej pozycji;
  • Jakość wykonania i użyte materiały;
  • Gadżety (kluczyk do śrub, ściereczka, kieszonka na kartę pamięci itp.);
  • Dobra termika do -10 stopni;
  • Uchwyt antypoślizgowy – brzydki, ale skuteczny;

Minusy

  • Zbyt długie mankiety, odpinający się rzep;
  • Słaba termika poniżej -10 stopni;
  • Nieestetyczny uchwyt antypoślizgowy – na pierwszy rzut oka wygląda jak złuszczona guma;
  • Brak pętli na nadgarstki.

Karol Nienartowicz

Fotografuje w górach od 2003 roku, ale przez ostatnie 5 lat robi to zawodowo. Z aparatem odwiedził ponad 45 krajów na 4 kontynentach. Podróżuje po rejonach górskich Europy i Świata, ale dużym sentymentem darzy również polskie góry, przede wszystkim Karkonosze, Tatry, Pieniny i Bieszczady, gdzie fotografuje w każdej wolnej chwili. Swoje fotografie publikuje nie tylko na wystawach, ale też we wszystkich najlepszych mediach opiniotwórczych w Polsce, periodykach górskich i podróżniczych. Jest też autorem przewodników dla fotografów po Tatrach i Islandii, a w 2018 r. ukazała się jego debiutancka książka o fotografowaniu w górach „Górskie wyprawy fotograficzne”. Obecnie mieszka w Krakowie, skąd ma blisko w góry, ale przez 3 lata stacjonował w Gdańsku. To tam pracował przy tworzeniu filmu „Twój Vincent”, który otrzymał nominację do nagród Bafta, Złotego Globu i Oscara.

Więcej w kategorii: Testy

Testy

Zhiyun Crane 2S – recenzja. Gimbal legenda w nowej odsłonie

Testy

Zabrałem DJI Action 2 na rower w góry. Praktyczny test nowej kamery sportowej

Testy

XTORM 130W Titan 27200 mAh – potężny powerbank dla nowoczesnych twórców

Rzetelne testy naszych specjalistów

Testy

3 Legged Thing Punks 2.0 – sprawdzamy nowe zbuntowane statywy

Poradniki

3 powody, dlaczego warto wybrać karty pamięci Angelbird

Testy

4 powody, dla których Fujifilm X-T4 to mistrz uniwersalności

Zapisz się do newslettera

i bądź na bieżąco