Testy

Canon EOS R10 – test. Świetny aparat na początek

Krzysztof Basel / 28.09.2022

Świetna ergonomia, dobra jakość zdjęć, celny AF, czy wideo 4K 60 kl./s. Czy Canon EOS R10 to najlepszy aparat do 5000 zł i idealny kandydat na pierwszy aparat dla fotografów oraz twórców wideo? Sprawdzamy w praktyce.

Trochę teorii o ostatnich nowościach APS-C marki Canon, możecie dowiedzieć się w naszym materiale wideo przygotowany w dniu ich premiery. Latem testowaliśmy też Canona EOS R7. Teraz przyszedł czas na praktyczne sprawdzenie bezlusterkowca Canon EOS R10, który wpadł w moje ręce na kilkanaście dni.

Canon EOS R10

Sprawdź cenę
Fotoforma

Canon EOS R10 – test. Co to za aparat?

Canon EOS R10 to podstawowy i najtańszy korpus ten serii. Canon EOS R7 przejmuje rolę lustrzanek EOS 90D i 7D, natomiast Canon EOS R10 jest bezusterkowym następcą amatorskich lustrzanek, takich jak 850D czy 77D. Kiedyś po prostu było więcej różnych modeli, często nieróżniących się mocno od siebie. Dziś, kiedy smartfony przejęły większość rynku tanich aparatów, wystarczy już jeden podstawowy model. Podstawowy jak na serię EOS R, bo przecież mamy jeszcze sporo tańsze i prostsze bezlusterkowce Canon EOS M50 Mark II czy EOS M6 Mark II, ale to już inna bajka.

Canon EOS R10 test
Canon EOS R10 testowałem z różnymi obiektywami.

Canon EOS R10 został wyceniony na ok. 4800 zł za sam korpus lub ok. 5400 zł za zestaw z kitowym obiektywem. Jest zatem najtańszym z rodziny EOS R, ale niemal dwa razy droższy od popularnego bezlusterkowca Canon EOS M50 Mark II. W parze za wyższą ceną idą jednak także o wiele wyższe możliwości.

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 test / zdjęcie obrobione

Canon EOS R10 – najważniejsze cechy:

  • Matryca CMOS APS-C 24,2 Mpix;
  • procesor Digic X;
  • ISO 100–32 000 w trybie zdjęć i ISO 100-12800 w trybie wideo (możliwość rozszerzenia do ISO 51 200 (zdjęcia) i ISO 25 600 (filmy);
  • Dual Pixel CMOS AF II z 651 punktami ostrości;
  • wykrywanie i śledzenie twarzy, oczu ludzi i zwierząt, oraz obiektów;
  • prędkość zdjęć: 15 kl./s (migawka mechaniczna) i 23 kl./s (migawka elektroniczna);
  • wizjer elektroniczny OLED 2,36 mln punktów i odświeżanie 60/120 kl./s;
  • odchylany i obracany ekran LCD 2,95 cala / 1,04 mln punktów;
  • wideo 4K 60 kl./s z cropem, 4K 30 kl./s (nadpróbkaowanie 6K) lub w Full HD 120 kl./s;
  • joystick do wyboru punktów AF;
  • pojedynczy slot na karty pamięci SDHC UHS-II;
  • akumulator LP-E17;
  • złącza mikroHDMI, minijack (mikrofon) i USB-C (ładowanie);
  • waga: 429 g z kartą i akumulatorem;
  • wymiary: 122,5 × 87,8 × 83,4 mm.

Canon EOS R10 świetnie leży w dłoniach

Pod względem jakości wykonania i wzornictwa, Canon EOS R10, przypomina tanie lustrzanki sprzed lat, ale nieco odchudzonej wersji. Aparat waży 429 g (z kartą i akumulatorem), a jego wymiary to 122,5 × 87,8 × 83,4 mm.

Canon EOS R10 test

Korpus jest solidnie złożony, ale czuć, że zastosowano tu tworzywa sztuczne z półki niżej, niż chociażby w modelu R7 czy pełnoklatkowym EOS R. Aparat nie ma też żadnych uszczelnień.

Ergonomicznie jest naprawdę nieźle, szczególnie jak na amatorski sprzęt. Korpus ma spory, przyjemny grip z przodu. Przeciętnej wielkości dłoń spokojnie się tam mieści, ale pod warunkiem, że mamy mały obiektyw. Wątpię jednak, aby ktoś podłączał do R10 obiektywy typu 28-70 mm f/2 czy 85 mm f/1.2. To korpus, który najlepiej sprawdzi się z obiektywami typu 35 mm f/1.8 czy 24-105 mm f/4.

Układ przycisków w EOS R10 jest raczej klasyczny, ale jak na sprzęt z wyższej półki.

Mocnym punktem aparatu jest joystick do ustawiania punktu AF, zaczerpnięty wprost z wyższych modeli. Szkoda, że nie ma za to tylnej, dolnej tarczy jak w R7. W jej miejscu znajdziemy zwykły przycisk/nawigator znany z tańszych modeli, jak M50.

Nie zabrakło natomiast dużo ważniejszych dwóch tarczy funkcyjnych ułożonych w klasycznym miejscu: pod kciukiem oraz palcem wskazującym. Tarcze mają przyjemną fakturę, kulturalny skok i są dobrze wyczuwalne bez patrzenia. U góry, tuż obok, mamy tarczę trybów z uwzględnionym trybem filmowym. Do dyspozycji jest też szereg mniejszych przycisków.

Canon EOS R10 jest zasilany akumulatorem LP-E17, który jest od lat stosowany w lustrzankach z trzycyfrowej serii lub bezlusterkowcach EOS M. W komorze akumulatora znajduje się także gniazdko na kartę pamięci SD. Gwint jest ulokowany dosyć daleko klapki komory akumulatora, więc możemy mieć dostęp do zasilania czy karty pamięci, mając aparat na statywie. To mała rzecz, ale całkiem ważna z praktycznego punktu widzenia.

Na jednym akumulatorze, Canon EOS R10 jest w stanie wykonać ok. 300-400 zdjęć. To wynik przyzwoity, raczej typowy jak na sprzęt tej klasy. Do luźnych zdjęć rodzinnych, czy kadrów z wakacji, to powinno w zupełności wystarczyć, szczególnie że aparat można ładować przez gniazdo USB-C. Akumulatory LP-E17 są też małe, lekkie i ogólnodostępne, więc warto mimo wszystko pomyśleć nad dokupieniem jednego czy dwóch na zapas.

Skoro już gniazdach mowa, to pod gumowymi zaślepkami kryją się złącza microHDMI, wspomniane USB-C, wężyka spustowego i mikrofonu. Szkoda, że zabrakło drugiego gniazda minijack do osłuchu, albo chociaż możliwości podłączenia słuchawek przez adapter po USB-C, jak w niektórych modelach Fujifilm. Aspirującym filmowcom, vlogerom, taki dodatek z pewnością by się spodobał.

Canon EOS R10 ma 2,95-calowy, dotykowy, odchylany i obracany wyświetlacz o rozdzielczości 1.03 Mp oraz wizjer elektroniczny OLED o przekątnej 0,39”, rozdzielczości 2.36 Mp i powiększeniu 0.95x. Rozdzielczości obu elementów nie zachwycają, ale jakość obrazu jest na solidnym poziomie. Wizjer nie smuży, nie zacina się, jest dosyć jasny, chociaż nieco brakuje większego powiększenia.

Nowa matryca pozwala na wiele

Przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli matrycy, która w dzisiejszych aparatach, stanowi centralny punkt konstrukcji. Decyduje przecież nie tylko o jakości zdjęć, ale też możliwościach wideo czy pracy AF.

Canon EOS R10 test

Sercem aparatu Canon EOS R10 jest matryca APS-C o rozdzielczości 24,2 Mpix, która współpracuje z procesorem obrazu Digic X. Niestety nie mamy tu systemu stabilizacji, jak w droższym EOS R7. Brakuje też funkcji zasłaniania kurtyną matrycy po odłączeniu obiektywu.

Canon EOS R10 oferuje przyjemne kolory, ładną plastykę, naturalne barwy. Jakość zdjęć stoi na wysokim poziomie konkurencyjnym do matryc APS-C w tej klasie. Szumy pojawiają się na zdjęciach od ISO 1600, ale do ISO 6400 są pod kontrolą.

Canon EOS R10 test

ISO 100 (crop 100%)

ISO 200 (crop 100%)

ISO 400 (crop 100%)

ISO 800 (crop 100%)

ISO 1600 (crop 100%)

ISO 3200 (crop 100%)

ISO 6400 (crop 100%)

ISO 12 800 (crop 100%)

ISO 25 600 (crop 100%)

ISO 32 000 (crop 100%)

Zdjęcia RAW pozwalają na całkiem fajną postprodukcję i mocne wyciąganie z cieni.

Canon EOS R10 - zdjęcie nieobrobione, ISO 100.
Canon EOS R10 – zdjęcie nieobrobione, ISO 100.
Canon EOS R10 test
Zdjęcie obrobione: +2 EV, +100 cienie, -80 podświetlenia.
Canon EOS R10 - zdjęcie nieobrobione.
Canon EOS R10 – zdjęcie nieobrobione, ISO 100.
Zdjęcie obrobione: +1 EV, +100 cienie, -75 podświetlenia.

System ustawiania ostrości Dual Pixel CMOS AF II w trybie foto, radzi sobie wyśmienicie. Canon pokazuje, że nawet w małych, podstawowych aparatach, oferuje świetnej klasy system AF, który trafnie rozpoznaje twarze i oczy, oraz później je śledzi. Szybkość ustawiania ostrości jest również na wysokim poziomie.

Wideo świetnej jakości, ale z ograniczeniami

Pod względem możliwości wideo, Canon EOS R10 to jeden z najbardziej zaawansowanych aparatów w swojej klasie. Z tego względu, może się spodobać vlogerom, osobom zajmującym się tworzeniem treści do swoich biznesów, czy nawet podróżnikom, którzy nie chcą spędzać dużo czasu nad dalszą postprodukcją płaskich obrazów.

Aparat oferuje wideo 4K 30 kl./s nadpróbkowany z rozdzielczości 6K lub 4K 60 kl./s, ale z cropem x 1.56. Jakość obrazu jest bardzo dobra, szczególnie przy 30 kl./s.

Do dyspozycji mamy jeszcze Full HD 1080p 120 kl./s, dzięki czemu możemy uzyskać spektakularne nagrania w zwolnionym tempie. Wideo jest zapisywane już w spowolnieniu, a jakość jest naprawdę dobra i całkowicie użyteczna.

Jakie są słabsze strony trybu wideo? Niestety, nie mamy tu płaskiego profilu C-Log czy C-Log3, ale jest tryb HDR PQ. Po jego włączeniu aparat wewnętrznie lub zewnętrznie, rejestruje 10-bitowy sygnał 4:2:2.

Oprócz tego, system wykrywania i śledzenia twarzy/oka, nie działa tak dobrze, jak w wyższych modelach. Przy statycznych scenach, kiedy obiekty jest w środku kadru, jest bardzo dobrze. Wystarczy jednak, że obiektyw zacznie się szybciej poruszać, zmieniać kierunek, czy będzie znajdować się na brzegach kadru, aby system zaczął się gubić. Myślę, że do vlogowania to powinno wystarczyć, ale warto zdawać sobie sprawę z pewnych ograniczeń tego systemu.

Oprócz tego warto zwrócić uwagę na fakt, że Canon EOS R10 nie ma systemu stabilizacji matrycy. Większość małych i tańszych szkieł Canon RF również takiego nie ma. Możemy wprawdzie korzystać ze stabilizacji cyfrowej, ale trzeba się liczyć z dodatkowym przycięciem obrazu. W zwykłym trybie crop nie jest mocno widoczny, ale w trybie aktywnym, robi się już naprawdę ciasno. To takiego stopnia, że nawet 16 mm jest zbyt ciasne.

Canon EOS R10 – czy warto? Dla kogo?

Canon EOS R10 to bez wątpienia jeden z najciekawszych aparatów do 5000 zł. Na jego korzyść przemawia wiele cech.

Ergonomia jest po prostu świetna, jak na Canona przystało. Aparat ma wszystkie, najważniejsze tarcze, przyciski, joystick i solidny grip. Dobrze leży w dłoniach, mimo że jest dosyć nieduży u lekki. Oferuje bardzo dobrą jakość obrazu, na poziomie konkurencji. Ponad konkurencję, wyróżnia się fantastyczny tryb AF, z wykrywaniem i śledzeniem twarzy oraz oczu. Do tego mamy prędkość zdjęć seryjnych 15 kl./s. z migawką mechaniczną i 23 kl./s z elektroniczną, ale bufor starcza tylko na 2 s. Canon EOS R10 powinien spodobać się wielu twórcom wideo. Filmy 4K 30p są nadpróbkowane z 6K i dają kapitalną jakość obrazu, ale do dyspozycji są także 4K 60p (z cropem) oraz FHD 120 p. Taka kombinacja daje ogromne możliwości twórcze.

Słabsze strony? Matryca nie jest stabilizowana, a tanie obiektywy Canon RF, nie mają stabilizacji. Korpus jest wprawdzie wyposażony w cyfrowy system IS, ale po jego włączeniu, obraz jest dodatkowo cropowany. W trybie wideo brakuje też płaskiego trybu C-Log3, a także gniazda minijack do podsłuchu dźwięku. System AF w wideo ogólnie radzi sobie bardzo dobrze, ale potrafi się zgubić przy śledzeniu twarzy, szczególnie kiedy obiekty jest na brzegach kadru. W obu trybach może doskwierać spory rolling shutter.

Podsumowując – Canon EOS R10 to aparat, który świetnie sprawdzi się w wielu rodzajach fotografii. Od rodzinnej, codziennej, przez podróżniczą, do zdjęć przyrody, czy nawet amatorskiego fotografowania sportu. Jego rozbudowane możliwości wideo, powinny przypaść do gustu vlogerom, podróżnikom, czy osobom zajmującym się tworzenia wideo do sklepów internetowych, czy w ramach marketingu. To dobre narzędzie do szybkiego, sprawnego filmowania, ale bez zamiaru zaawansowanej obróbki z płaskim profilem, bo takiego EOS R10 nie ma. Z tego też względu raczej nie widzę go raczej w roli zapasowego korpusu dla bardziej zaawansowanych twórców.

Tak czy inaczej, Canon EOS R10 to po prostu bardzo dobry aparat na początek. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź zapis naszej relacji na żywo i wybierz aparat dla siebie.

Plusy

  • Świetna ergonomia z elementami sterowania z wyższych modeli
  • Wysoka jakość zdjęć w niemal całym zakresie ISO
  • Wysoka prędkość zdjeć seryjnych 15 kl./s lub 23 kl./s
  • Bardzo dobry AF w trybie foto
  • Dobrej jakości, dotykowy, odchylany i obracany ekran LCD
  • Dobrej jakości wizjer OLED
  • Wideo 4K 60 kl./s z cropem, 4k 30 kl./s i Full HD 120 kl./s
  • Zapis wideo HDR PQ 10-bit 4:2:2

Minusy

  • Brak stabilizacji matrycy
  • Brak płaskich trybów kolorystycznych w trybie wideo
  • Duży rolling shutter
  • Bufor starcza na 2 s. zapisu 15 kl./s

Canon EOS R10 (korpus)

Sprawdź cenę
Fotoforma

Canon EOS R10 + RF-S 18-150 mm

Sprawdź cenę
Fotoforma

Canon EOS R10 + RF-S 18-45 mm

Sprawdź cenę
Fotoforma

Krzysztof Basel

Dziennikarz, fotograf, twórca treści marketingowych z ponad 15-letnim stażem. Od lat związany z mediami foto i tech oraz branżą e-commerce. Przez niemal dekadę prowadził największy polski serwis o fotografii Fotoblogia.pl (Wirtualna Polska), a także pisał dla Spider's Web, fotopolis.pl czy Digital Camera Polska. Pracował też dla takich marek, jak Amazon, Allegro, Ceneo, Netguru, Divante czy TotalMoney.pl. Ceni szczery fotoreportaż, architektoniczny minimalizm, zdjęcia pokazujące prawdziwe życie, ale i intrygujące ujęcia z drona, dzięki którym odkrywa otaczający świat na nowo.

Więcej w kategorii: Testy

Testy

Zhiyun Crane 2S – recenzja. Gimbal legenda w nowej odsłonie

Testy

Zabrałem DJI Action 2 na rower w góry. Praktyczny test nowej kamery sportowej

Testy

XTORM 130W Titan 27200 mAh – potężny powerbank dla nowoczesnych twórców

Rzetelne testy naszych specjalistów

Testy

3 Legged Thing Punks 2.0 – sprawdzamy nowe zbuntowane statywy

Poradniki

3 powody, dlaczego warto wybrać karty pamięci Angelbird

Testy

4 powody, dla których Fujifilm X-T4 to mistrz uniwersalności

Zapisz się do newslettera

i bądź na bieżąco