Filmowanie

Autofokus kontra manual – ustawianie ostrości w filmie

Amadeusz Andrzejewski / 11.01.2023

Jeszcze do niedawna osoby filmujące nie miały wyboru – jedynym pewnym sposobem, żeby mieć ostre ujęcia było całkowicie manualne prowadzenie ostrości. W ostatnim czasie jednak coraz częściej możemy spotkać się z systemami autofokusa, które nie tylko nie psują ujęć, ale też ułatwiają pracę filmowca. Spójrzmy zatem na zalety i wady obu rozwiązań oraz zastanówmy się, kiedy sięgać po które z nich.

Historycznie profesjonalni filmowcy od zawsze ustawiali ostrość manualnie

Było to szczególnie trudne w czasach pracy na taśmie bez dodatkowego elektronicznego podglądu – wówczas ostrzyciel miał do dyspozycji jedynie miarkę do sprawdzania odległości oraz podziałkę na obiektywie i to musiało mu wystarczyć. Później pojawiły się monitory podglądowe wraz z ułatwiającymi życie funkcjami takimi jak focus peaking, elektroniczne dalmierze (jak ten na zdjęciu poniżej) oraz różnego rodzaju systemy wspomagające ustawianie ostrości. W centrum nadal pozostawał jednak człowiek.

Dalmierz ultradźwiękowy ułatwiający pracę z manualnymi obiektywami filmowymi

Nieco łatwiej mieli operatorzy kamer telewizyjnych. Te od zawsze miały mniejsze matryce, co dawało większą głębię ostrości i tym samym większy margines błędu. Były to też urządzenia od początku tworzone z myślą o wypuszczaniu sygnału na wiele ekranów, więc także podgląd był o wiele bardziej dostępny. To z tych urządzeń wyrosły potem konsumenckie i półprofesjonalne kamery z małymi matrycami, które były powszechnie stosowane zanim aparaty fotograficzne nie zaczęły filmować.

Gdy natomiast zaczęły, sytuacja nieco się skomplikowała. Pierwsze filmujące lustrzanki miały ekrany o niewielkiej rozdzielczości (typowo 640 x 480 pikseli) i nie oferowały żadnych narzędzi wspomagających ostrzenie (jak choćby wspomniany już focus peaking), może poza możliwością powiększenia wycinka kadru przed rozpoczęciem nagrywania. Wypuszczały także dość niskiej jakości obraz przez złącza HDMI, więc nawet większy zewnętrzny ekran nie zawsze stanowił pomoc. Parę lat musiało zresztą minąć, zanim na rynku pojawiły się dobrej jakości 5- i 7-calowe zewnętrzne monitory podglądowe kosztujące mniej niż aparat, do którego były podpinane. Podobnie było z ułatwiającymi manualne ustawianie ostrości systemami follow focus (przykładowy manualny system widać poniżej), które zwiększają precyzję ustawiania ostrości manualnie oraz ratują życie, jeśli część naszych obiektywów ma pierścień ostrości z nieskończonością na innym końcu niż reszta.

Prosty manualny system follow focus zwiększający precyzję przy ustawianiu ostrości

Pionierzy filmowania aparatami mieli zatem do czynienia z niemal wszystkimi wadami manualnego ustawiania ostrości, nie posiadając przy tym narzędzi, które by im w tym pomogły, ani na poziomie aparatu, ani w obiektywach fotograficznych, których pierścienie ostrości (ich zakres obrotu czy dokładność wyskalowania podziałki) pozostawiały bardzo wiele do życzenia. Tanich obiektywów filmowych z kolei też jeszcze wówczas nie było, jedynym ratunkiem przez pewien czas były manualne obiektywy (np. na gwint m42), których pierścienie miały większy zakres obrotu i były dokładniej wyskalowane.

Jeśli dodać do tego, że za filmowanie aparatami często brali się fotografowie posiadający już stosowne aparaty, nietrudno zrozumieć, skąd u amatorów i półprofesjonalistów dość szybko pojawiło się zapotrzebowanie na autofokus, który ułatwiłby bardzo trudne z ich perspektywy prowadzenie ostrości manualnie – taki sam autofokus, jak ten dostępny od 20 lat przy fotografowaniu.

Kilka lat później producenci tacy jak Canon czy Sony zaczęli wprowadzać w swoich aparatach układy autofokusa, które były wystarczająco dobre, by w określonych okolicznościach pozwolić im na samodzielną pracę. Bardzo pomogło w tym pojawienie się bezlusterkowców, czyli aparatów w których ten sam układ autofokusa wykorzystywany jest zarówno do robienia zdjęć, jak i do kręcenia filmów. W lustrzankach były to dwa różne układy, stąd ten filmowy był często przez producentów zaniedbywany.

Po kilku kolejnych latach udoskonaleń otrzymaliśmy układy autofokusa, które ze śledzeniem celu często radzą sobie lepiej niż byłby w stanie sobie poradzić nawet doświadczony ostrzyciel. Tego rodzaju układy znajdziemy dziś praktycznie w każdym bardziej zaawansowanym aparacie bezlusterkowym systemów takich jak Canon RF, Sony E, Nikon Z czy Fujifilm X.

Sprawdź też:

Fujifilm X-H2S

Aparat, którego autofokus bez problemu wykrywa i śledzi nawet ptaki w locie

Sprawdź cenę
Fotoforma

Canon EOS R6 Mark II

Inny przykład współczesnego aparatu z zaawansowanymi możliwościami jeśli chodzi o rozpoznawanie i śledzenie różnego rodzaju obiektów

Sprawdź cenę
Fotoforma

Bezprzewodowy Follow Focus Tilta WLC-T03 Nucleus M

System do bezprzewodowego manualnego ustawiania ostrości, dzięki któremu ostrzyciel nie musi stać obok kamery

Sprawdź cenę
Fotoforma

Z początku reakcja zawodowych filmowców na tego rodzaju systemy była dość niechętna. Tyle tylko, że wcześniej podobnie niechętnie reagowali oni na przykład na zastąpienie taśmy światłoczułej cyfrową matrycą. W takich przypadkach po prostu potrzeba nieco więcej czasu by przekonać tradycjonalistów.

To, że zmiany następują już widać. W stosowanych przez zawodowców kamerach takich jak Sony FX6, Sony FX9 czy nowe urządzenia Canon z rodziny C300 i C500 znajdziemy już układy autofokusa żywcem przeniesione z topowych aparatów tych producentów. Pojawiają się także zewnętrzne systemy pozwalające na automatyzację systemu prowadzenia ostrości nawet, gdy do kamery podłączony jest w pełni manualny obiektyw.

Canon EOS C300 Mark III

Profesjonalna kamera wyposażona w zaawansowany układ autofokusa

Sprawdź cenę
Fotoforma

Sony FX9

Profesjonalna kamera wyposażona w zaawansowany układ autofokusa

Sprawdź cenę
Fotoforma

Czy autofokus to zawsze najlepsze rozwiązanie?

Wygląda zatem na to, że przyszłość będzie stała pod znakiem autofokusa. Czy jednak zawsze jest on najlepszym rozwiązaniem?Wydaje się, że automatyzacja ustawiania ostrości ma w pierwszej kolejności sens tam, gdzie proces ten ma ściśle techniczny charakter. Czyli na przykład chodzi o nadążenie za idącym w kierunku kamery aktorem, lecącym ptakiem, czy mijającym nas samochodem wyścigowym. Wszystko to leży już w zasięgu możliwości topowych produkowanych dziś aparatów i ich autofokusów.

Z kolei manualne ustawianie ostrości lepiej sprawdza się w sytuacjach, gdzie proces ten, poza stroną techniczną, ma też silnie zaakcentowany aspekt artystyczny. Jeśli stojący przed kamerą aktor rozmawia z drugim, stojącym nieco dalej, to szybkość i charakter przeostrzenia z jednej twarzy na drugą może mieć wpływ na emocjonalny odbiór sceny, którą odgrywają. Tego rodzaju niuansów automatyka nie jest w stanie wyczuć i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie.

Ostrzyciel jako członek ekipy filmowej zna też scenariusz i widzi więcej niż kamera, może zatem rozpocząć przeostrzenie jeszcze zanim nowy „cel” wejdzie w kadr. Wie też, czy pojawienie się nowej postaci w kadrze (np. bliżej niż wcześniej pokazywani bohaterowie) wymaga przeostrzenia, czy też nie oraz kiedy najlepiej to zrobić z punktu widzenia dramaturgii sceny. Przykładów tego typu można by podać dziesiątki.

Wiele wskazuje zatem na to, że zarówno automatyczne jak i manualne ustawianie ostrości będą jeszcze przez jakiś czas koegzystować. Są to dwa różne narzędzia pracy, po które wprawny filmowiec będzie sięgał zależnie od sytuacji i zamierzonego efektu artystycznego. W ostatecznym rozrachunku ważne jest tylko to, czy dane narzędzie pomaga nam robić lepsze filmy.

Amadeusz Andrzejewski

Na co dzień redaktor w portalu Optyczne.pl, gdzie regularnie testuje najnowszy sprzęt filmowy. Oprócz tego zawodowo filmuje i prowadzi szkolenia z filmowania, a po godzinach zajmuje się fotografią i kinem niezależnym. Absolwent Montażu Filmowego na PWSFTviT oraz Inżynierii Dźwięku i Obrazu na Politechnice Gdańskiej.

Więcej w kategorii: Filmowanie

Poradniki

Złota i niebieska godzina w fotografii. Czy to najlepszy czas na zdjęcia?

Poradniki

Zamrażanie ruchu błyskiem w fotografii – jak zrobić to dobrze?

Poradniki

Wybraliśmy najlepsze pełnoklatkowe bezlusterkowce do 10 tys. zł

Rzetelne testy naszych specjalistów

Testy

3 Legged Thing Punks 2.0 – sprawdzamy nowe zbuntowane statywy

Poradniki

3 powody, dlaczego warto wybrać karty pamięci Angelbird

Testy

4 powody, dla których Fujifilm X-T4 to mistrz uniwersalności

Zapisz się do newslettera

i bądź na bieżąco