Wywiady

Ann Podsiedlik: „Kocham fotografować dzieci, bo sama wewnętrznie jestem jednym z nich”

Krzysztof Basel / 15.04.2021

Jak fotografować dzieci, aby pokazać ich naturalne piękno? Jak skutecznie przerodzić pasję do fotografii w dobry biznes, ale nie stracić frajdy? I w końcu, z jakiego sprzętu korzystać, aby być zadowolonym z jakości naszych prac? Ann Podsiedlik, pełna energii optymistka, żona, matka, której pasją jest fotografia dziecięca, rodzinna i ciążowa opowiedziała mi, jak zbudowała w sobie dziecięcy świat, do którego wciąga swoich małych modeli. 

Ann Podsielnik – wywiad

Ann Podsiedlik

Z wykształcenia ekonomistka, z pasji fotografka. Fotografia to dla niej coś więcej niż tylko praca. To pasja, która towarzyszy każdego dnia. Fotograficznie jest samoukiem, który mnóstwo czasu spędził na codziennym dokształcaniu, co zresztą systematycznie robi do dziś. Najbardziej kocha fotografować dzieci i całe rodziny w plenerze. Od kilku lat prowadzi szkolenia, podczas których nie tylko dzieli się wiedzą i doświadczeniem, ale przede wszystkim „zaraża” miłością do kadrów pełnych ciepła i magii.

Krzysztof Basel: Jak wspominasz swoje dzieciństwo?

Ann Podsiedlik: Kocham fotografować dzieci, bo sama wewnętrznie jestem jednym z nich. Mam w sobie jakąś cząstkę, która została mi z dzieciństwa i cały czas wpływa na moje emocje. Uważam, że moje dzieciństwo było idealne i dobrze je wspominam. Urodziłam się w latach siedemdziesiątych i wychowałam na trzepakach, podwórkach, z zabawkami robionymi przez rodziców. W czasach, kiedy chodziło się koło Peweksów i z namiętnością patrzyło się na kasety. Zbierało się przez rok 1 dolara, żeby je kupić. Ale pomimo tego bardzo miło wspominam dzieciństwo. Dzisiaj często do niego wracam.

Fotografia dziecięca - Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

Co dają Ci takie dobre wspomnienia?

Mam wyobraźnię i zbudowałam w sobie dziecięcy świat, do którego wciągam dzieci. Na sesjach opowiadam im historie, które mam w głowie. I one z taką niekłamaną dziecięcą szczerością wchodzą w ten świat. Spojrzenia, słowa, uśmiechy, smutek, łzy są prawdziwe. Moją rolą jest pokazanie na zdjęciach tych naturalnych emocji. To dla mnie jest absolutnie bezcenne. Każdy inny rodzaj fotografii charakteryzuje się zupełnie inną specyfiką, bo od dorosłych o wiele trudniej wyciągnąć prawdziwe emocje.

Jesteś dla nich ciocią Anią, a nie Panią fotograf?

Tak mnie właśnie nazywają. Staram się też być na bieżąco z ich światem. Znam najnowsze bajki, gry, filmy, modę. Cały czas się edukuje. Oprócz tego uważam, że mam naturalną zdolność kontaktu z dziećmi. Potrafię sobie poradzić nawet z najbardziej płaczącym, krnąbrnym, uciekającym dzieciakiem i zrobić mu zdjęcie.

Fotografia dziecięca - Fot. Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

Dzieci mają też wpływ na to, że zaczęłaś fotografować.

Moja przygoda z fotografią zaczęła się ponad 10 lat temu, chociaż z wykształcenia jestem ekonomistką i pracowałam wtedy jako dyrektor zarządzający. Na pomysł fotografowania wpadłam, kiedy urodziłam mojego syna, czyli drugie dziecko. Byłam wtedy na urlopie macierzyńskim. Przeglądałam dużo zdjęć w sieci, odkryłam Facebooka i profile inspirujących twórców. Zobaczyłam te wszystkie piękne zdjęcia na Internecie i stwierdziłam, że ja też takie potrafię zrobić. Wyciągnęłam przedpotopowy aparat Canon EOS 350D i się zaczęło.

Zaczęłaś od trybu auto?

Oczywiście, że na początku zdjęcia robiłam tylko na automacie. Zresztą ogólnie nie miałam zielonego pojęcia, jak się robi zdjęcia. Z czasem zapisałam się na kurs fotografii dla mam w Domu Kultury Ochota, gdzie dowiedziałam się, co to jest czas, przesłona czy czułość ISO. To były zupełne początki, bo potem przez dobre 2 lata szlifowałam podstawy fotografii na swoich dzieciach.

Fot. Ann Podsiedlik

Początki często nie są łatwe, ale z drugiej strony wszystko jest nowe i ekscytujące. Schody zaczynają się z czasem, kiedy chcemy z tego zrobić biznes. Jak tobie udało się zrobić ten krok? 

Rozkręcenie biznesu z fotografii było u mnie dosyć naturalne, chociaż na początku niespodziewane. Bardzo szybko okazało się, że moi znajomi pisali do mnie: „Ania zrób takie zdjęcie Kubusiowi, jak ty robisz swojemu Oskarowi”. I tak się zaczęło. Pierwsze fotografie robiłam przyjaciołom, a w zasadzie ich dzieciom. Potem z ich polecania przyszli ich znajomi. Chciałam robić im zdjęcia za darmo, ale oni sami wkładali mi pieniądze do kieszeni. Wtedy jeszcze nie myślałam o rozwinięciu tej działalności. Szybko doszłam do wniosku, że może to jednak dobry pomysł. Idąc za ciosem, założyłam firmę. Ja jestem taką osobą, która, po pierwsze jest żądna wiedzy, a po drugie, jak już się za coś biorę to na 100%. Albo nawet na 1000%! I tak też było z fotografią, zupełnie niepostrzeżenie weszła do mojego życia.

Fotografia dziecięca - Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

Skoro inni płacili za twoje zdjęcia, to chyba już dawno zapomniałaś co to tryb auto?

Firmę założyłam w momencie, kiedy ostre fotografie z mojego aparatu to był czysty przypadek. Jestem osobą, która ma w sobie dużo auto motywacji. Dzięki temu mogłam szybko robić postępy.

Co zatem sprawiło, że dzisiaj ostrość na twoich zdjęciach to nie przypadek?

Uparcie uczyłam się dalej. Jestem samoukiem. Miałam epizod z Akademią Fotografii, ale nie odnalazłam się tam. Później były poradniki na YouTube, książki. W każdej książce dobrnęłam do 5 strony i zamykałam, bo zarówno stosowany tam język jak i sposób przekazywania wiedzy był dla mnie jak, czarna magia.

Szkoła nie, książki też nie. Jak uczyłaś się fotografii?

Przede wszystkim oglądałam dużo dobrych zdjęć i to samo polecam każdemu, kto chce się uczyć fotografii, a nie tylko znać teorię. Wzorowałam się na amerykańskich i rosyjskich fotografach. Pisałam często do tych ludzi z pytaniem, jakim sprzętem fotografują, jak robią dane zdjęcia. Wtedy nie było tylu materiałów w Internecie, fotografowie nie dzielili się tak chętnie swoją wiedzą i doświadczeniem. Trzeba było się o to mocno postarać.

Z każdą kolejną sesją swoich dzieci, starałam się dostrzegać i zapisywać swoje błędy. I tak krok po kroku dochodziłam do wszystkiego, co umiem. Właściwie w ciągu tych 10 lat nie było miesiąca, w którym bym się czegoś nowego nie nauczyła. Nie potrafię usiedzieć na miejscu i robić ciągle takich samych zdjęć. Mam zapisany cały zeszyt swoich pomysłów. Często nagrywam swoje pomysły na dyktafonie, a później je zapisuje. I zawsze się śmieję, żeby mi tylko czasu i życia starczyło na ich realizację.

Fot. Ann Podsiedlik

Zaczynałaś od zdjęć swoich dzieci, ale to nie jedyny rodzaj fotografii, z którego jesteś obecnie znana.

Tak, zaczęło się od zdjęć moich dzieci. Fotografia dziecięca jest moim konikiem. Z czasem, w naturalny sposób, zaczęłam rozwijać się także w dziedzinie fotografii ciążowej i rodzinnej. Jak ktoś do mnie przychodzi z dzieckiem, potem zachodzi w ciąże i już mnie zna i ceni, to także prosi o zdjęcia rodzinne czy ciążowe. Jeśli potrafimy przyciągać ludzi do siebie, to potem klienci sami do nas wracają.

Nie uwierzę, że nigdy nie zrobiłaś zdjęć ślubnych czy innych.

To prawda, że na początku swojej przygody z fotografią robiłam wiele różnych zdjęć, chociażby dlatego, że chciałam się szybko usamodzielnić finansowo. Doszłam jednak do tego, że chcę wykonywać zdjęcia, które dają mi radość, a nie wywołują stres, nie dając satysfakcji. Szybko zawęziłam swoją działalność fotograficzną. Skupiłam się na tym, co dawało mi przyjemność i poczucie samorealizacji. Z czasem odeszłam od sesji noworodkowych. Nigdy też nie podejmowałam się sesji typu śluby, wesela, komunie. W ogóle nie interesowała mnie praca weekendowa. Jestem mamą trójki dzieci, a weekendy chcę poświęcić swojej rodzinie. Ona jest nadal moim największym priorytetem.

Fot. Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

Photoshop to twoja magia na zdjęciach?

Photoshopem można stworzyć bajkowy, magiczny świat, ale parę lat temu stwierdziłam, że nie tędy droga. Chcę robić coraz bardziej naturalne zdjęcia dzieci. Teraz moja magia wychodzi prosto z aparatu. Na początku magia to było tylko 20% zdjęcia, a 80% Photoshopa, ale obecnie te proporcje są zupełnie inne i wyglądają 95% zdjęcie, Photoshop tylko 5%. Sama też tworzę presety do Adobe Camera Raw i Lightrooma, podczas gdy kiedyś je kupowałam.

Jak się nauczyłaś obróbki zdjęć?

Oczywiście stwierdziłam, że sama nauczę się Photoshopa. Kupiłam dwie książki i próbowałam się z tego uczyć. Znalazłam dziewczynę, która była grafikiem komputerowym. Poświeciła mi 10 godzin, przychodziła do mnie do domu. Dużo mi pomogła, ale zanim zdążyła dojść do przystanku autobusowego, to już miała 5 telefonów ode mnie z pytaniami. Ona pokazała mi zupełne podstawy, najważniejsze narzędzia Photoshopa. Jak je odkryłam, to popłynęłam jak każdy początkujący fotograf. Przechodziłam wszystkie etapy zabawy tym programem. Od blurowania, wymazywania wszystkiego na twarzy, do latających liści w teksturze nieba. Wszystko, co było modne w tamtym czasie.

Fotografia dziecięca - Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

Czy przez te lata pracy, miałaś ochotę to wszystko rzucić?

Jeszcze nigdy nie miałam doła fotograficznego czy braku weny twórczej. Nigdy nie czułam, że nie chcę wziąć aparatu do ręki. I czasami sama sobie się dziwie, że minęło tyle lat, a ja nadal mam ogromna przyjemność z tego, że biorę aparat do ręki i robię zdjęcia. Może dlatego, że ja najpierw nauczyłam się fotografii, tzn. dążyłam do uzyskania perfekcyjnych zdjęć, a dopiero potem zrobiłam z tego biznes.

Skoro już o biznesie mówisz to co jest niezbędne, aby zamienić fotografię w swoje źródło utrzymania?

Pasja, jak fotografia to jedno, a prowadzenie biznesu to coś zupełnie innego. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę i umiejętnie rozwijać jedno i drugie. Ja mam tę przewagę, że skończyłam studia biznesowe. To, czego się tam nauczyłam, przełożyłam na fotografie. Nie musiałam uczyć się, co to jest marketing. Osoby bez doświadczenia biznesowego, które chcą prowadzić biznes fotograficzny, muszą sobie zdawać sprawę, że nie wystarczy być dobrym fotografem. Trzeba być też biznesmenem. A często także psychologiem, scenografem, grafikiem, oświetleniowcem, reżyserem, marketingowcem i księgowym.

Fot. Ann Podsiedlik

Dlaczego wielu twórców nie potrafi zarabiać na zdjęciach?

Aby zarabiać na fotografii, trzeba wiedzieć, jak prowadzić biznes. Rozumieć, co to jest oferta, jak prowadzić swoje profile w kanałach społecznościowych. Potrzeba wiedzy czym są koszty, czy lepiej wziąć sprzęt w leasing, może kredyt konsumpcyjny, a może raty 0%. Fotografowie często nie znają podstawowych pojęć związanych z biznesem. Nauka fotografii i biznes muszą iść w parze. Mówiono mi, że od założenia biznesu do osiągania przychodów, musi minąć między rok, a trzy lata. Potrzeba dużo czasu, żeby wejść w tematy związane z prowadzaniem firmy.

Fotografia dziecięca - Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

Skoro aspekty biznesowe miałaś ogarnięte to jakie trudności cię spotkały?

Pracowałam w biznesie 18 lat i zjadłam na tym zęby, ale jako kobieta i w dodatku blondynka, wyglądałam na mniej lat niż mam. Musiałam się postarzać, żeby inni mnie szanowali. Zawsze musiałam pracować dwa razy ciężej i w branży fotograficznej mam tak samo. Na wielu grupach fotograficznych zarzucają mi, że jako kobieta, nie znam się na sprzęcie czy fotografii.

Jakie plany przed tobą?

To, co przeszłam zdrowotnie, było punktem zwrotnym w moim życiu, jeśli chodzi o patrzenie na świat i ludzi. Zrozumiałam, że chcę, żeby moje zdjęcia były ponadczasowe, jak muzyka Elvisa Presleya.  Takie kadry zawsze się obronią. Coraz częściej robię sesje lifestylowe, w ruchu, takie, które opowiadają historię. Postanowiłam kilka lat temu, że chcę, aby na moich zdjęciach było dużo naturalnego uśmiechu. Robię też zdjęcia par, które same się do mnie zgłaszają. Moim marzeniem jest np. nauczyć się latać i robić zdjęcia dronem, którego właśnie kupiłam. Mam super pomysły na zdjęcia, które będą inne, niż robią wszyscy. Marzy mi się, aby nagrywać filmy, które byłyby lekkim dodatkiem, bonusem do sesji.

Mam mnóstwo pomysłów na rozwój. Nawet jak myję zęby czy jestem pod prysznicem, to przychodzą mi do głowy różne idee. To nie tylko dotyczy robienia zdjęć, ale też prowadzenia biznesu, rozwoju mojego sklepiku, dokończenia pisania książki, którą pisanie przerwała choroba nowotworowa i dwie operacje. Musiałam się skupić na tym, co było ważniejsze, ale zamierzam ją dokończyć. Cały czas coś planuję.

Fotografia dziecięca - Ann Podsiedlik
Fot. Ann Podsiedlik

W fotografii najważniejsze są pomysły, ale to sprzęt pozwala nam na ich realizację. Jaki sprzętem ty fotografujesz?

Zaczynałam od kilku amatorskich lustrzanek Canon: EOS 350D, później 450D i 60D. Po dwóch latach uzbierałam na pierwszą pełnoklatkową lustrzankę Canon EOS 5D Mark III. Później przesiadłam się na jego następcę Canon EOS 5D Mark IV. Przez wiele lat uzbierałam wiele różnych obiektywów.

Od października fotografuję Canonem EOS R5.  To pierwszy bezlusterkowiec, który daje mi obrazek, z którego jestem naprawdę zadowolona. Podpinam do niego przez adapter obiektywy Sigma, oraz lustrzankowe obiektywy Canony EF. Czekam, aż te firmy wprowadzą do oferty szkła z bagnetem Canon RF, na jakich pracuję.

Długo korzystałam z obiektywu Canon EF 135 mm f/2.0L USMCanon 200 mm f/2.8 L EF II USM, ale od trzech lat pracuję ze szkłem Sigma 105 mm f/1.4 DG HSM Art. To mój ukochany obiektyw plenerowy, który oferuje bardzo dobrą odległość od obiektu, fantastyczne światło, piękny bokeh i ma idealną ogniskową. Jest niestety ciężki, ale efekty, jakie daje, mnie przekonały i waga już mi nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się. Zawsze robiłam zdjęcia dużymi aparatami, razem z gripem. Obawiałam się nieco jak sobie poradzę z takim małym bezlusterkowcem i wielką lufą. Od razu zamówiłam gripa, ale musiałam na niego trochę poczekać. Podpięłam Sigmę 105 mm i już po pierwszej sesji, czułam, że ten zestaw świetnie się sprawuje razem. Po 2-3 miesiącach grip dotarł, ale stwierdziłam, że ten zestaw jest już zbyt duży i ciężki!

Do fotografii lifestylowej używam kilku innych szkieł. W domu klienta zazwyczaj sięgam po Sigmę A 28/1.4 DG HSM, chociaż ostatnio zastanawiam się nad szerszymi ogniskowymi, jak 20 mm i 24 mm.  W studiu uwielbiam pracować obiektywami Sigma A 40 mm F/1.4 DG HSM i Sigma A 85 mm/1.4 A DG HSM. W studiu wykonuje wyłącznie zdjęcia portretowe dziecięce, kobiece, a od czasu do czasu także biznesowe. W torbie mam też obiektywy Sigma 35, 50 i 85 mm f/1.2 oraz Canon EF 100 mm f/2.8 L Macro IS USM.

Dumne miejsce u góry na zdjęciu twojego sprzętu zajmują lampy. Co to za modele?

Od dwóch latach pracuje na lampach Profoto B10. Mam 4 modyfikatory przeznaczone do fotografii dziecięcej, fotografii portretowej, i modyfikatory na kobiece i biznesowe portrety.

Fotografia dziecięca - Ann Podsiedlik

Profoto to lampy z wyższej półki, które też swoje kosztują. Dlaczego wybrałaś te lampy, a nie coś tańszego?

Bo mogę na nich pracować na przysłonie f/1.4 i czasie 1/8000 s. To był główny powód, motywacja, aby przesiąść się z tańszych i prostszych lamp na Profoto. One mają nieograniczone możliwości. Dzięki lampom Profoto mogłam przenieść sposób fotografowania z pleneru do studia, bo chciałam zawsze bardzo mało wykorzystywać głębię ostrości.

A drugi bardzo ważny argument za Profoto to waga i wielkość. Jak je pierwszy raz testowałam, to stwierdziłam, ktoś w końcu wymyślił lampy dla kobiet. Lampy Profoto nie są wielkie, ciężkie i nie trzeba ściągać modyfikatora ze statywu, żeby go zmienić. Przy świetlne modelującym mogę sobie ustawić balans bieli. Pierwsze co ustawiam, to balans bieli czy to w studio, czy plenerze. I obsługa jest banalna. Są tylko 3 przyciski i jedno pokrętło. Profoto dają nieskończone możliwości pracy z ISO. Z doświadczenia wiem, że biednego nie stać na tanie rzeczy, więc jeżeli chce na fotografii zarabiać, to muszę mieć sprzęt, który mi daje komfort pracy i będzie mi służył.

To jest tak, jakby powiedzieć taksówkarzowi, żeby kupił seicento i jeździł tym 12 godzin dziennie. Dla taksówkarza samochód, a dla mnie aparat czy lampy to narzędzia pracy. Dzięki dobrym narzędziom mogę się wtedy lepiej skupić na pracy i obróbce zdjęć. I więcej zrobić, a koszty się zwracają. Dla mnie lapy są tak samo ważne jak aparat i obiektyw. Ludzie, którzy przyjeżdżają do mnie na sesje, przekonują się o tym. Sprzęt nie powinien nas ograniczać.

Dziękuję za rozmowę!

______

Zapisz się na warsztaty fotografii dziecięcej w plenerze z Ann Podsiedlik

Rozwijasz się jako fotograf dziecięcy lub po prostu marzysz o tym, aby uchwycić piękne chwile z życia Twojego dziecka? Fotografia dziecięca jest jedną z najprzyjemniejszych, a zarazem najsłodszych dziedzin fotografii, ale dla wielu stanowi spore wyzwanie.

Już 20 kwietnia 2021 r. na warsztatach fotografii dziecięcej organizowanych przez Fotoformę, realizowanych pod okiem Ann Podsiedlik, poznasz sposób tworzenia bajkowych zdjęć w plenerze, a także dowiesz się, jak pracować z dziećmi i jak rozwinąć własny biznes, który pozwoli łatwo pozyskiwać i utrzymywać klientów! Poznasz też w końcu swój aparat i jego możliwości.

 

Canon EOS R5

Kup teraz
Fotoforma

Sigma 105 mm f/1.4 DG HSM Art

Kup teraz
Fotoforma

Profoto B10 AirTTL

Kup teraz
Fotoforma

Krzysztof Basel

Dziennikarz, fotograf, twórca treści marketingowych z ponad 15-letnim stażem. Od lat związany z mediami foto i tech. Przez niemal dekadę prowadził największy polski serwis o fotografii Fotoblogia.pl. W swoim życiu testował większość najważniejszych aparatów. Uwielbia podróżować z małymi, lekkimi i pięknymi aparatami. Ceni szczery fotoreportaż, fotografię uliczną, architektoniczny minimalizm, zdjęcia pokazujące prawdziwe życie, ale i intrygujące ujęcia z drona, dzięki którym odkrywa otaczający świat na nowo.

Więcej w kategorii: Wywiady

Wywiady

Zbigniew Furman: portret autorski i fotografia dzieł sztuki [wywiad]

Polecamy

Zabrałem DJI Action 2 na rower w góry. Praktyczny test nowej kamery sportowej

Wywiady

Wszystko o wydrukach i odbitkach fotograficznych. Rozmawiałem z Piotrem Olekiem

Rzetelne testy naszych specjalistów

Poradniki

3 powody, dlaczego warto wybrać karty pamięci Angelbird

Testy

4 powody, dla których Fujifilm X-T4 to mistrz uniwersalności

Testy

Canon EOS 6D Mark II i EF 100 mm f/2.8 L Macro IS USM to optymalny zestaw do zdjęć stomatologicznych

Zapisz się do newslettera

i bądź na bieżąco